Misje Franciszkańskie

Prowincja św. Franciszka z Asyżu
Braci Mniejszych w Poznaniu



       
Strona Główna
Adopcja na odległość
Franciszkańska Unia Misyjna
Kontakt
Sekretariat Misyjny
Intencje Mszalne
Konto Misyjne
Różaniec Misyjny
Muzeum Misyjne
Multimedia
Misje na Mauritiusie
Misje w Boliwii
Misje w Kongo
Misje w Libii
Misje w Rosji
Misje na Ukrainie
Misje w Ziemi Świętej




Lectio Divina


 OFIARUJ ZŁOTÓWKĘ  
 NA MIESIĄC 
 10 ZŁOTYCH NA ROK 



Free counters!




















Ojciec Krystian Labanouski OFM



    Urodził się na terenach Białorusi zachodniej, czyli na Kresach, a więc na pograniczu. To skrzyżowaniu kultur polskiej, białoruskiej i litewskiej ukształtowało jego świadomość narodowościową do dzisiaj. Nie jest już tak mocno związany z miejscowością rodzinną i ludźmi, którzy tam mieszkają, bo Jego rodzice i dziadkowie odeszli do Pana. Chodził do szkoły radzieckiej, bo urodził się i wychowywał na terenie ówczesnego ZSRR. Wzrastał w tradycji i kulturze katolickiej, ale do kościoła nie uczęszczał. Z całej rodziny do kościoła chadzała wtedy jedynie jego babcia.
W Jego kościele parafialnym znajdował się m.in. obraz św. Franciszka z Asyżu otrzymującego stygmaty. Ten obraz oddziaływał na podświadomość. Kiedy odkrył swoje powołanie, nie miał żadnych wątpliwości, dokąd ma się udać. Ale kapłan, do którego się zwrócił, zadał Mu wtedy pytanie: "Do franciszkanów? A do których? Bo są trzy gałęzie: konwentualni, bernardyni i kapucyni". Nie wiedział co odpowiedzieć. Ostatecznie zawiózł Go do Osiecznej, gdzie znajduje się nowicjat franciszkanów i tam już został.
W 1999 r. skończył seminarium i złożył śluby zakonne; po wcześniejszych, czasowych, były to już śluby wieczyste.

Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRR ówczesny generał zakonu podjął strategiczną decyzję, że franciszkanie powinni być obecni na terenie Rosji i Kazachstanu, aby posługiwać katolikom obrządku łacińskiego. A miały to być, z założenia, wspólnoty międzynarodowe. I tak się stało, że pierwszą placówką został Nowosybirsk, stolica Syberii i silny ośrodek kulturowy. Jest tam kościół parafialny pw. Niepokalanego Poczęcia NMP - wzniesiony na początku lat 90. przez niemieckie babcie, które budowały go własnymi rękami - a także klasztor.
Po przybyciu do Nowosybirska przeżył szok, który trwa, a nawet pogłębia się. Okazało się, że różnice kulturowe i mentalne na terenach byłego ZSSR - oczywiście nie mówi tu o krajach środkowej Azji - są znacznie większe, niż sądził. Inne obyczaje, tradycje, zachowania i wartości. Dopiero na miejscu zaczęło do Niego docierać, jakie piętno na kulturze tego miasta odcisnęli przesiedleńcy, m.in.: Łotysze, Ukraińcy, Węgrzy, a zwłaszcza Niemcy i Polacy.
Następnym etapem był dla O. Krystiana Daleki Wschód, czyli Ussuryjsk, miasto położone w Kraju Nadmorskim, nad rzeką Razdolną.
Ta placówka powstała z inicjatywy południowo-koreańskiej prowincji franciszkanów, którzy chcieli roztoczyć opiekę nad żyjącymi tam Koreańczykami. Ale są tam również obywatele Korei Północnej, którzy otrzymują pozwolenie na pracę w lasach; im także należy dopomóc, choć są niezwykle powściągliwi i małomówni. Generał zakonu uznał jednak, że misjonarze koreańscy mają podjąć współpracę z Fundacją św. Franciszka. Dla Ojca Krystiana było to kolejne doświadczenie współpracy z braćmi pochodzącymi z Korei Południowej, a zarazem doświadczenie pogłębiające szok, o którym już wcześniej wspominał. Napotkał bowiem na Dalekim Wschodzie odmienne ludzkie zachowania, inne standardy zaufania i szczerości. Nie chodzi o to, że mieszkają tam ludzie niższej kategorii, gorsi niż my - są po prostu inni ze względu na ich historię, losy czy wymagania wobec życia.

W 2004 r. został Ojciec skierowany do Sankt Petersburga, drugiego po Moskwie najpotężniejszego ośrodka gospodarczego Rosji. W czasach komunistycznych było nieco zaniedbane, ale teraz przeprowadzono renowację wszystkich pałaców i innych, fantastycznych obiektów architektonicznych. Ale życie nie jest łatwe, bo położony na bagnach Petersburg ma uciążliwy klimat, zbyt mało słońca, w powietrzu ciąży depresja. Dopiero tam zacząłem rozumieć Dostojewskiego: całe to oszałamiające piękno zanika w życiu codziennym Petersburga. Relacje pomiędzy ludźmi są wyjątkowo uciążliwe. Kontrast między olśniewającą architekturą a sformalizowano-urzędniczymi postawami ludzi jest porażający. Urzędnik potrafi petenta upokorzyć, a nawet zniszczyć. Europa Zachodnia, przy wszystkich obecnych wynaturzeniach, ma jednak filozofię personalistyczną, która akcentuje rangę osoby ludzkiej. Natomiast w Rosji bezduszna machina biurokratyczna bardzo często sprawia, że litera prawa jest ważniejsza niż człowiek. To straszne, wprost nieludzkie.
Sytuacja Kościoła katolickiego w Rosji jest specyficzna. Władze państwowe nie prześladują Kościoła, ani nie utrudniają jego działalności. Sporo błędów popełniła pierwsza fala misjonarzy, którzy przybyli do Rosji na początku lat 90. Kościół stracił wtedy wielu katolików tradycyjnych, m.in. wszystkie starsze niewiasty, bo misjonarzom wydawało się, że podejmują dzieło odrodzenia Kościoła. A on już tu istniał!
Zdarzało się więc, że misjonarz z Europy Zachodniej myślał przede wszystkim o powodzeniu swojej własnej misji i nie chciał uwzględnić tego, co zastał; zachowywał się tak, jakby przybył do jakiegoś afrykańskiego państwa. W Kościele zaczęli pojawiać się nowi ludzie, którym imponowały rozmaite atrakcje proponowane przez Kościół - np. pielgrzymki do Europy - a nie wiara katolicka. Wtedy Cerkiew zaczęła mówić o prozelityzmie, bo część jej wyznawców rzeczywiście przeszła na katolicyzm. Ale dziś już tych ludzi nie ma, bo atrakcje się skończyły, a starsze panie, niestety, nie powróciły.

Katolicyzm jest częścią dziejów Rosji, mamy wspólną historię. Jeśli o tym zapominamy, tracimy część własnej, katolickiej tożsamości. Arcybiskup Kondrusiewicz, który urodził się na Białorusi, dobrze znał historię i jej nie interpretował. On nigdy nie powiedziałby, że Kościół katolicki w Rosji jest niemowlęciem i obcym. A dziś, niestety, słyszymy wewnątrz naszego Kościoła opinię, że Kościół katolicki w Rosji jest "młody", istnieje dopiero od czasu pierestrojki. Można odnieść wrażenie, jakby Kościół wprosił się i wkroczył w latach 90. samodzielnie na teren, który jest mu zupełnie obcy i dlatego jesteśmy świadkami innej polityki.

Kościół katolicki w Rosji przeżywa odrodzenie. Przeżywa je - wraz z całym społeczeństwem - również z Kościołem prawosławnym. Obecna sytuacja Kościoła jest w pewien sposób podobna do stanu świątyni, w której franciszkanie sprawują duszpasterstwo. Kościół pw. Najświętszego Serca Jezusa powstał w roku 1908 staraniem robotników Zakładów Porcelany; w tamtych latach parafia liczyła około 5 tysięcy osób. Budowa kościoła nie została ukończona, bo nadszedł 1917 rok, komunizm, wojna, dewastacje wewnątrz i na zewnątrz świątyni.
Jednak dzisiaj czynimy wszystko, żeby ten zrujnowany poprzez niespokojne dzieje kościół w robotniczej dzielnicy Petersburga stał się prawdziwą świątynią.












 Mauritius   Boliwia   Kongo   Libia   Rosja