|
25.05.2010 W oczekiwaniu na Ojca Eleuteriusza
Drogi Ojcze Melchiorze
Jeszcze raz wyrażam wdzięczność Ojcu i Dobroczyńcom, dzięki którym dzieci z Kankindu
mogą się uczyć w 3-ch klasach. Jedni przed, a drudzy po południu i to w porze suchej
i deszczowej, bo mają dach nad głowami.
Właśnie o ten dach chodzi. Kiedy przykryliśmy pierwszą klasę blachą, młodzież starsza
i dorośli wykopali w ziemi miejsce pod fundamenty następnych 3 klas ufając, że ktoś się
jeszcze zlituje nad ich nędzą.
Wprawdzie wielu przejeżdżających zatrzymuje się by podziwiać, fotografują, ale tylko
jedna osoba ofiarowała 200$ murarzom.
Pozostały jeszcze ławki- około 250 $, cement do zapłacenia około 2ooo $. Wyjadę z
zadłużeniem, a i z nadzieją na uregulowanie zaległości oraz z nadzieją na rozpoczęcie
budowy trzech następnych klas. Ale te sprawy powierzamy Opatrzności Bożej i modlimy
się za dobrych ludzi, którzy mogą zrozumieć opuszczone przez wszystkich dzieci żyjące
w buszu.
Pozdrawiam serdecznie Ojca Prowincjała, Moderatora, Współbraci, wszystkich którzy o
nas pamiętają.
Eleuteriusz z kongijskiego buszu

Ojcze, co do przyjazdu do Kraju czeka mnie długa podróż - może 5 dni pociągiem do
Lubumbashi, potem samolotem do Brukseli i pociągiem do Poznania. O terminie przyjazdu
postaram się powiadomić.
Szczęść Wam Boże!
wa Balanda
|