|
23.07.2010 List od misjonarza
Szczęść Boże!
Od 1 października 2008 r. znajduję się na placówce w Tarnopolu. Nasza wspólnota
klasztorna składa się z pięciu kapłanów, trzech nowicjuszy, jednego brata-furtiana,
który także prowadzi przyklasztorny sklepik. Do naszej cerkwi w której oprawiamy msze
święte, przychodzi co niedziela około dziesięciu tysięcy wiernych. Jest to jedna
z największych parafii grecko-katolickich na terenie całej Ukrainy. Każdy z nas ma
swoje zadania.
Ja po części jestem odpowiedzialny za zaopatrzenie żywnościowe dla klasztoru. Sprawuję funkcję kierownika duchowego nowicjuszy, do których kieruję konferencję z zakresu duchowości Zakonu. Wraz z o. Borysem Olejnikem prowadzimy grupkę przyklasztornej młodzieży. Niedawno udało mi się założyć grupę młodzieży na naszej drugiej parafii, która znajduje się w oddalonej od nas o 5 km wiosce.
Na dwóch parafiach, jakich obsługujemy, odprawiam mszę, spowiadam, udzielam sakramentów - pomagam jak mogę.
Na prośbę tutejszego biskupa zostałem też kapelanem szpitala dziecięcego, w którym odprawiam mszę świętą i robię obchód chorych udzielając sakramentu namaszczenia chorych. Znajduję także czas na krótką naukę przez dialog z małymi pacjentami, ich rodzinami i personelem szpitala.
Zgodnie z obediencją, jestem zawsze do dyspozycji gwardiana - o. Justyniana Horodecznego, jeśli prosi mnie o rozmaite prace okazjonalne, także na zewnątrz klasztoru np.:
- spowiadanie sióstr zakonnych i odprawianie dla nich mszy świętej
- przeprowadzanie spotkań grup młodzieżowych z poza naszej parafii
- głoszenie rekolekcji parafialnych
- prowadzenie katechez (powołaniowo - ewangelizacyjnych w szkole)
Trochę zajęło mi czasu, by w obcym języku i zupełnie innym - grecko-katolickim obrzędzie,
nauczyć się tego wszystkiego, ale dzięki Bogu i tych, którzy się za mnie modlili,
zdołałem przezwyciężyć wiele trudności.
Pokój i Dobro!
Idzi Mrozek OFM
|