|
Magdalena 09 stycznia 2011
Dnia 27 grudnia ubiegłego roku dotarłem samochodem do Trinidad, a po południu doleciałem awionetką do parafii w Magdalena.
Na lotnisku czekał już na mnie o. Roberto ofm (dotychczasowy proboszcz).
Miasteczko, to była redukcja jezuicka. Wszystkie ulice wytyczone pod linijkę. Wszędzie pełno zieleni.
Kościół duży, do tego klasztor i cały kompleks salek parafialnych.
Niestety, wszystko w opłakanym stanie. Dachy, na kościele i na znacznej części klasztoru są do kapitalnego remontu, wszędzie przecieka. Samochód, że jeszcze jeździ, to prawdziwy cud - nie nadaje się już do remontu.
Na szczęście parafia dość dobrze zorganizowana. Na wioski jeszcze jechać nie można, bo rzeki już pozalewały drogi, ale poziom jest bardzo niski, więc łodzią też się nie dopłynie. Teraz muszę zorganizować sobie jakoś mieszkanie i myśleć już o przygotowaniu do budowy nowej kaplicy w jednej z dzielnic miasta, na którą mój poprzednik zebrał już odpowiednie fundusze.
Od dzisiaj już jestem sam na parafii, bo o. Roberto wyjechał, aby przygotować się do sakry biskupiej, którą otrzyma 20 stycznia.
Za dwa miesiące pojadę do Santa Cruz, wtedy też prześlę kilka zdjęć.(bo u mnie Internet jest "super szybki" - 30 kbs/s).
Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.
o. Lech Włodarczyk
|