|
27.07.2010 Kronika odwiedzin Ojca Eleuteriusza
Środa 27 Lipca 2011
MASANGU
Droga do Masangu nie obyła bez małej przygody. Mostki
na rzekach są betonowe, albo zrobiono je z szyn kolejowych położonych obok
siebie. Były zabezpieczone przed rozsunięciem balami z drewna. Obecnie te bale
zmurszały. Przy wjeździe na jeden z takich mostków szyny się rozsunęły i
samochód wpadł przednim i tylnym kołem z lewej strony. Mocno się przechylił i
trzeba było szybko go opuścić drzwiami z prawej strony. W pierwszej chwili
trudno się było zorientować czy nie wpadnie do rzeki.
Utknęliśmy tam na dwie godziny. Wokół samochodu
gromadziło się coraz więcej mężczyzn przejeżdżających tą drogą. Ścięto
odpowiednie drzewo i samochód wypchnięto do tyłu. Wywołało to wielką radość
wśród pomagających. Mogliśmy ruszyć w dalszą drogę. Droga nie była jeszcze po
remoncie. Prawdziwa kongijska autostrada- czyli polna droga pełna
niebezpiecznych dziur jakie wyżłobiła droga, pełna dziur i kamieni.
Do Masangu dotarliśmy dopiero po 17.00. Na początku
wioski czekali na nas jej mieszkańcy. Z O. Wikariuszem wysiedliśmy z samochodu
i wśród śpiewu i tańców dotarliśmy do skrzyżowania prowadzącego do misji. Tam
czekał na nas O. Stanisław Smosna gwardian regionalny Kamina Koluezi.
Zostaliśmy przez Niego serdecznie wyściskani i razem ruszyliśmy do misji.
Wybudował ją O. Stanisław. Minęliśmy kościół i doprowadzono nas do misji.
W misji najpierw odprawiliśmy Mszę św. Potem okazja do
odpoczynku i uroczysta kolacja. Z O. Borysem poznaliśmy O. Gwardiana Stanisława.
Mieliśmy okazję porozmawiać na temat utrzymania misjonarza jakie pozwolą Mu
pracować. Na dzienne utrzymanie wystarczy 11 dolarów. Nie pozwoli to jednak na
żadna inwestycję, czy pracę w buszu. Misjonarz do pracy potrzebuje samochód
terenowy, który na dzień dzisiejszy kosztuje 35000 dolarów. W tych warunkach
Toyota może służyć dwadzieścia lat.
O. Stanisław Smosna jest Gwardianem Gwardianatu Kamina
Koluezja prowincji belgijskiej św. Józefa. Stanowi ona jednostkę samodzielną w
Kongo. Do niej należą franciszkanie z Chorwacji i Polski oraz jeden Belg. To
spotkanie pomogło zrozumieć sytuację Gwardianatu, a więc i O. Eleuteriusza.




KADIBUE
Na poranne śniadanie Ojciec Gwardian podał nam
kaszankę, własnego wyrobu, kiełbasę i salceson.
Misjonarze jakich poznaliśmy w tych dniach są ludźmi o
wielkich umiejętnościach. Ojciec Stanisław hoduje w Masangu
świnie i co jakiś czas robi własne wędliny. Robi je także dla Ojca Jacka z
Kinkondji. W ogródku Ojca Stanisława można znaleźć
pietruszkę, marchew, ogórki, kapustę. Jak w Polsce zawsze kisi i kapustę i
ogórki.
Każdy kto myśli o pracy misyjnej powinien nabyć także
umiejętności kulinarnych. Warto interesować się przepisami, je zbierać i nie
bać się przyglądać jak się to robi.
Ojciec Stanisław zastosował jeszcze mocniejsze
akumulatory niż Ojciec Eleuteriusz i Jego lodówka
wspaniale mrozi. Pozwala to w tych temperaturach przechowywać produkty.
W Polsce stosujemy baterie słoneczne do podgrzewania
wody. Na Misjach nasi współbracia korzystają z baterii słonecznych
zamieniających energię słoneczną na prąd. Dzięki ładowaniu akumulatorów, dzięki
przetwornikom jest on zamieniany z 12 wolt na 220.
Jeśli myślisz o misjach w kraju gdzie nie ma prądu,
interesuj się jak ta technika się rozwija i jak ją praktycznie w tych warunkach
zastosować.
Po śniadaniu O. Stanisław pokazał nam wybudowaną salę
spotkań dla młodzieży, nową szkołę średnią. Misjonarz jest tu budowniczym.
Najważniejsze, że naszym współbraciom udało się zaangażować miejscową ludność w
wypalanie cegły, murowanie. Sami zbierają drzewo na wypalenie, budują piece do
wypalania i przez cztery dni cegłę dzień i noc wypalają.
Ojciec Stanisław ma na misji warsztat ślusarski. Od
rana na misji spawacz spawa połamane rowery. Nauczył jednego z pracowników
spawania i ten jest najlepszym spawaczem w okolicy. Ludzie z dalekich stron
przychodzą by korzystać z jego umiejętności. Ten warsztat cieszy się wspaniałą
opinią. Jaki nauczyciel, taki uczeń. Stanowi to dodatkowy dochód dla misji.
Opuściliśmy gościnną misję Ojca
Gwardiana i udaliśmy się do Kinkondji.
Masangu
27.07.2011
O. Melchior
|