|
28.07.2010 Kronika odwiedzin Ojca Eleuteriusza
Środa 28 Lipca 2011
KINKONDIA
Przy rannym śniadaniu Ojciec Jacek nas zaskoczył. Podał upieczone przez
siebie świeże bułki. Ojciec Jacek jest znany z wypieków. Wczoraj wieczorem
zasmakowaliśmy Jego ciasta. Dzisiaj kolejna niespodzianka.
Przy śniadaniu powrócił problem wody. W Kinkondi nie udało się
wykopać studni z dobrą wodą. Do dzisiaj pije się wodę deszczową. Ojciec
Eleuteriusz zrobił na dziedzińcu zbiornik na wodę deszczową na kilka tysięcy
litrów. Wielokrotnie się ją gotuje, a mimo to i Ojciec Eleuteriusz i Ojciec
Jacek zachorowali na amebę. W wątrobie powstaję cysta, która nie leczona
doprowadza do rozkładu wątroby. Jest to prawdziwe zagrożenie dla życia.
Miejscowi lekarze nie zawsze potrafią postawić właściwą diagnozę.
Dopiero w szpitalu taką diagnozę potrafią postawić i to stanowi dodatkowe
źródło niebezpieczeństwa.
Na nasze pożegnanie przybyła drużyna piłkarska w pięknych zielonych
strojach adidasa. To nas zaskoczyło. Gdybyśmy wiedzieli o takim spotkaniu
zabralibyśmy z Polski piłki, a tak tylko pamiątkowe zdjęcie. Na pożegnanie
Ojciec Jacek podarował dla naszego muzeum misyjnego koszulkę z napisem
Kinkondi i Katanga. Pożegnaliśmy gościnnego Gospodarza.
Wyrażamy podziękowanie Ojcu Jackowi za tak wspaniałe przyjęcie.
Niech Bóg błogosławi w dalszej pracy misyjnej.
Kinkondia
28.07.2011
O. Melchior

|