|
Pasterka i Święta Bożego Narodzenia w Kakoma
Pokój i dobro!
Ojcze Melchiorze,
kilku korespondentów pytało mnie jak wygląda u nas wigilijny wieczór.
W tym roku długo czekałem, aż burza i ulewny deszcz ustanie i około 16 godziny
wyruszyłem ze wszystkim, co do liturgii i do oświetlenia w nocy potrzebne - lampy
naftowe, mały agregator, żarówki itp. W między czasie ludzie z 13
wiosek przemoknięci zaczęli się zbierać w wiosce Kakoma.
Gospodarze wioski gościli pielgrzymów. Po skromnym posiłku - maniok,
olej palmowy i trochę mięsa czy rybek wędzonych - zaczęli gromadzić się wokół
stołu-ołtarza w plenerze. Różaniec i pieśni, krótkie rozważania tajemnic
radosnych, przygotowywało ich do pasterki, a ja w tym czasie słuchałem
spowiedzi.
Niektórzy przeszli 40km. Gdy 4 żarówki się zapaliły na początku pasterki
radości nie było końca. Było bardzo wielu młodych i dzieci. Liturgia z animacją
śpiewów rozgrzała i serca, i zmoknięte ciała. Około 2.00 poszliśmy spać,
aby rano o godzinie 9.00 odprawić Mszę św. z udzieleniem sakramentów Chrztu
świętego 44 dziewczynom i chłopcom oraz I Komuniii św.
Liturgia skończyła się około godziny 14.00. Potem zebranie z katechistami
i ludźmi z problemami. Po dobrym obiedzie - bo i kozę i prosiaka zabili - powoli
wyruszyłem z 2 ministrantami, bo tam było ich około 30 z poszczególnych
wiosek, po bardzo błotnistej i pełnej dziur drodze, żeby około 17.30 dojechać
do domu.
Z serdecznymi pozdrowieniami i życzeniami O. Eleuteriusz
2011-12-30
|