O. Eleuteriusz Klimczak wyjechał do Afryki w roku 1971. Początek misyjnego działania
przypadł w miejscowości KINKONDJA w Republice Demokratycznej Kongo. Pracuje wśród ludzi
należących do grupy BANTU, szczepu BALUBA mówiącego w języku kiluba. W KINKONDJA byłem
wikarym parafii, potem po roku przełożonym i proboszczem misji, do roku 1986.
Po przekroczeniu barier języka, kultury i klimatu trzeba było sobie uświadomić
trzy punkty ewangelizacji (pastoralny, edukacyjny, i sanitarny), które obejmują
całościowo człowieka. Misjonarz powinien wyrzec się samego siebie i tego, co uważał
dotychczas za swoje, aby stać się wszystkim dla wszystkich za przykładem św. Pawła.
Na tej misji zaczęło się od mostów, drogi, przychodni, szkoły, a następnie został
wybudowany duży kościół z 800 miejscami siedzącymi (do 4000 razem z miejscami
stojącymi) w centrum misji. A oprócz tego w poszczególnych wioskach kaplice, które
służyły również jako klasy szkolne. Następnie zostałem przeniesiony, ze względu na zdrowie,
przez ks. bp MALUNGA do misji w miejscowości KABONDO - IANDA. Do dnia dzisiejszego
przebywam w tym miejscu i jestem odpowiedzialny za Centrum Formacji Katechistów
(pastoralnej i socjalnej) dla Diecezji KAMINA. Na tej misji w Centrum Katechetycznym
wybudowaliśmy duży kościół. To właśnie w tym Centrum, wybrani przez poszczególne
wspólnoty katechiści, są formowani. Są oni nieodłącznymi współpracownikami w pracy
duszpasterskiej. Oprócz tego obecnie obsługuję 38 wiosek (jak na razie, a może być
więcej), które są parafiami. Wszędzie są odpowiedzialni za wspólnotę przełożeni i
katechiści. W 18 wioskach są już małe kościoły, w pozostałych, mam nadzieję zostaną
zbudowane choćby kaplice. Największym problemem jest dostępność wody zdatnej do picia.
W KINKONDJI do picia służyła mi przez 15 lat woda deszczowa, przechowywana w zbiornikach
betonowych. Obecnie na terenie misji w KABONDO - DIANDA udało się wybudować, dzięki
ofiarom złożonym przez parafian i sympatyków z Brodnicy, Pakości, Helu, Olsztyna i
innych ofiarodawców, 3 studnie głębinowe, a potrzeby są duże.
Choroby nękające
mieszkańców misji i terenów Konga to przede wszystkim malaria, ameby, cholera,
różyczka z powikłaniami, których przyczyną jest brak wody zdatnej do picia. Życie
codzienne upływa na ciężkiej pracy związanej z uprawą ziemi, aby mógł wyrosnąć maniok,
który jest podstawowym pokarmem. Czas potrzebny, aby zebrać plony z manioku wynosi 3
lata. Poza tym ludzie trudnią się polowaniem w buszu, czy też łowieniem ryb. Szkoły nie są
takie jak w Polsce. Jednak dzieci bardzo pragną się uczyć w szkole. Często zajęcia są
pod gołym niebem albo w wybudowanych skromnych szkołach, bądź też w kaplicy czy
kościele. Liturgia na terenach misyjnych wymaga dostosowania do miejscowych zwyczajów.
Ponieważ Afrykańczyk objawia swoją osobowość w tańcu i śpiewie, toteż według zaleceń Soboru
Watykańskiego II mówiącego o inkulturacji wiele elementów z ich zwyczajów jest
włączonych w liturgię Eucharystyczną i liturgię innych sakramentów. Pismo św. i księgi
liturgiczne zastały przetłumaczone na ich język kiluba.
Największymi świętami są Boże
Narodzenie i Wielkanoc oraz Wniebowzięcie NMP.
Przemieszczanie się z miejsca na miejsce
wymaga wielkiej cierpliwości i dużo czasu. Duże odległości i brak jakichkolwiek dróg
sprawia, że trzeba stosować wszelkie możliwe środki lokomocji: od roweru, przez motocykl,
łódkę (dłubankę), samochód. Trzeba też czasami spory kawał drogi przejść pieszo.
Tu pracuje na Misji Ojciec Eleuteriusz. Kliknij na mapę aby zobaczyć szczegóły.
|